Sep
10th
Thu
10th
Natomiast dla tego, który przeprowadza proceder in vitro, komórka jest zorganizowaną rzeczywistością, w której możemy pewne rzeczy badać, wyróżniać oraz selekcjonować. Zło polega na tym, że powołuje się do życia kilka embrionów, z których wybiera się ten rzekomo najlepszy, a resztę się unicestwia. Dziecko staje się rzeczą, która ma zadowolić rodziców. To są problemy, z którymi musimy się zmierzyć, kiedy mówimy o tajemnicy życia -
—
Bp Tyrawa, pod wpływem zajmowania się przez Sejm ustawą o in vitro.
Arogancja głupoty? Zaślepienie wiarą? Ile pan biskup zrobił sobie dzieci metodą in vitro? Skąd czerpie świadomość, że wtedy dziecko jest traktowane jak rzecz? On by tak je traktował?
Co do nadliczbowych zarodków: czy pan biskup nie wie, że dobra bozia uśmierca w łonach matek kilkadziesiąt procent naturalnie poczętych embrionów? Czym to się różni od selekcji przy in vitro? Może warto najpierw poznać fakty, a dopiero potem się wypowiadać?
